1
00:00:25,879 --> 00:00:31,079
ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA 2- ROZDZIA£ 1

2
00:00:32,000 --> 00:00:56,000
Przepisanie i synchro: Konrad, Szczecin|- Ortografia i interpunkcja: Sylwek, Szczecin.

3
00:00:56,200 --> 00:01:00,000
Drobne poprawki, korekta podzia³u i czasu wyœwietlania:

4
00:01:00,200 --> 00:01:04,000
Kaczmi|kaczmi@nas. art. pl

5
00:02:09,439 --> 00:02:12,560
Gdzie jest sen?

6
00:02:12,599 --> 00:02:15,360
Za górami ksiê¿ycowymi...

7
00:02:15,400 --> 00:02:21,120
...w dolinie cienia, g³êboko w falach strumienia...

8
00:02:22,599 --> 00:02:28,800
...odpar³ przystojny ksi¹¿ê, niskim, rozmarzonym g³osem.

9
00:02:47,919 --> 00:02:52,240
Niskim, rozmarzonym g³osem...

10
00:02:57,960 --> 00:03:02,719
Niskim, pe³nym przeczucia g³osem...

11
00:03:06,199 --> 00:03:14,479
¯arliwie pog³adzi³ jej alabastrow¹ skroñ,|a ona zapad³a w ciemnoœæ jego p³aszcza.

12
00:03:46,879 --> 00:03:49,719
Spójrz, Morgan.

13
00:03:49,759 --> 00:03:54,520
Nie uwa¿asz, ¿e trzeba jej pomóc?

14
00:04:26,040 --> 00:04:30,240
Pani jest... dziennikark¹?

15
00:04:30,879 --> 00:04:34,040
Nie, nauczycielk¹.

16
00:04:34,079 --> 00:04:38,720
To znaczy, w³aœciwie jestem pisark¹.

17
00:04:38,759 --> 00:04:41,199
Piszê ksi¹¿ki.

18
00:04:41,240 --> 00:04:43,879
A, ksi¹¿ki.

19
00:04:43,920 --> 00:04:45,720
Owszem.

20
00:04:45,759 --> 00:04:49,439
Mam nadziejê, ¿e nic siê nie zniszczy³o,|ani nie zagubi³o.

21
00:04:49,480 --> 00:04:55,800
Nie szkodzi i tak wszystko przechowujê|w archiwach mej wyobraŸni.

22
00:04:55,839 --> 00:04:58,879
Morgan!

23
00:04:58,920 --> 00:05:04,639
ChodŸ¿e wreszcie Morgan,|spóŸnimy siê na œniadanie.

24
00:05:04,680 --> 00:05:06,720
Dziêkujê.

25
00:05:06,759 --> 00:05:10,079
Pani wybaczy.

26
00:05:33,480 --> 00:05:36,600
Do widzenia, Basiu Show,|nie zapomnij zabraæ pude³ka na drugie œniadanie.

27
00:05:36,639 --> 00:05:38,079
Do widzenia.

28
00:05:38,120 --> 00:05:42,839
Do widzenia Jacob, powodzenia w pracach.

29
00:05:42,879 --> 00:05:46,800
Do widzenia, Elizabeth.

30
00:05:49,240 --> 00:05:50,480
Do widzenia, panno Shirley.

31
00:05:50,519 --> 00:05:54,519
Do zobaczenia, Minnie Mey.

32
00:06:01,600 --> 00:06:04,399
Jak to siê pali?

33
00:06:04,439 --> 00:06:06,639
Naprawdê nie wiesz?

34
00:06:06,680 --> 00:06:11,639
Trzeba polizaæ, ¿eby zlepiæ bibu³kê.

35
00:06:20,600 --> 00:06:22,240
Czego chcesz?

36
00:06:22,279 --> 00:06:26,600
Mama mówi, ¿e od palenia|usta robi¹ siê br¹zowe, a uszy odstaj¹ce.

37
00:06:26,639 --> 00:06:28,800
Twoja mama to stara gadu³a.

38
00:06:28,839 --> 00:06:33,319
Nieprawda, powiem pani Shirley, ¿e paliliœcie.

39
00:06:33,360 --> 00:06:36,720
Piœnij tylko s³ówko,|a zamknê ciê w komórce i poszczujê psem.

40
00:06:36,759 --> 00:06:41,480
Nie zrobisz tego i nie z³apiesz mnie.

41
00:06:41,519 --> 00:06:42,480
Ratunku!

42
00:06:42,519 --> 00:06:45,560
Na pomoc!

43
00:06:45,720 --> 00:06:46,399
Puœæcie mnie.

44
00:06:46,439 --> 00:06:47,839
Puszczajcie.

45
00:06:47,879 --> 00:06:51,439
Wszystko powiem.

46
00:06:56,480 --> 00:06:58,160
Jesteœcie niegrzeczni, powiem.

47
00:06:58,199 --> 00:07:00,439
Jak ci siê podoba, skar¿ypyto?

48
00:07:00,480 --> 00:07:07,560
W³aœnie, poza tym, jeœli cokolwiek powiesz,|poszczujemy ciê psem.

49
00:07:36,000 --> 00:07:38,759
Chcê wyjœæ.

50
00:07:38,800 --> 00:07:41,240
Ale¿, Minnie Mey?

51
00:07:41,279 --> 00:07:47,279
Antoœ Pye i Tomek Bell zamknêli mnie tutaj,|bo powiedzia³am, ¿e na nich naskar¿ê.

52
00:07:47,319 --> 00:07:53,759
Palili papierosy,|a Antoœ chce mnie poszczuæ swoim psem.

53
00:07:53,879 --> 00:07:56,240
Nic takiego nie zrobi.

54
00:07:56,279 --> 00:07:59,480
No, uciekaj, mama bêdzie siê martwiæ, ¿e nie wracasz.

55
00:07:59,519 --> 00:08:03,519
Dobrze, panno Shirley.

56
00:08:22,680 --> 00:08:24,160
Dzieñ dobry, panno Shirley.

57
00:08:24,199 --> 00:08:25,959
Dzieñ dobry, panie Pye.

58
00:08:26,000 --> 00:08:28,519
Cieszy siê pani, ¿e ju¿ wakacje?

59
00:08:28,560 --> 00:08:31,360
Mam nadziejê, ¿e Antoœ by³ grzeczny w tym roku?

60
00:08:31,399 --> 00:08:35,879
Mia³ ca³kiem niez³e stopnie|i jest lubiany przez kolegów.

61
00:08:35,919 --> 00:08:41,879
S³ysza³am w³aœnie od Minnie Mey Dary,|¿e masz dobrego psa, Antosiu.

62
00:08:41,919 --> 00:08:47,759
I to jakiego! W tym roku ¿adne lisy|nie krêc¹ siê wokó³ kurnika.

63
00:08:47,799 --> 00:08:53,080
Minnie Mey mówi³a,|¿e nie ma lepszego psa w okolicy.

64
00:08:53,120 --> 00:08:55,960
Antosiu, chcia³am podziêkowaæ tobie i Tomkowi...

65
00:08:56,000 --> 00:08:59,879
...za zg³oszenie siê na ochotnika|do pobielenia przybudówki.

66
00:08:59,919 --> 00:09:02,279
S³ysza³am, ¿e œwietni z was malarze.

67
00:09:02,320 --> 00:09:05,919
A wiêc do zobaczenia w poniedzia³ek.

68
00:09:05,960 --> 00:09:07,720
Do widzenia.

69
00:09:07,759 --> 00:09:12,519
Bêdziesz mia³ robotê Antosiu, co?

70
00:09:47,559 --> 00:09:50,639
Przepraszam bardzo, pani Harrison.

71
00:09:50,679 --> 00:09:53,840
Wiem, ¿e ju¿ zamkniête,|ale obieca³am Maryli, ¿e przyniosê pocztê.

72
00:09:53,879 --> 00:09:56,919
Listonosz zostawi³ wczoraj|awizo na list polecony.

73
00:09:56,960 --> 00:09:59,559
Masz szczêœcie,|¿e jeszcze nas z³apa³aœ, Aniu Shirley.

74
00:09:59,600 --> 00:10:02,240
Ale nie przypominam sobie,|¿eby dzisiaj coœ przysz³o.

75
00:10:02,279 --> 00:10:05,440
Nic nie ma, proszê pani,|nic na Zielone Wzgórze.

76
00:10:05,480 --> 00:10:08,639
Mam awizo, pani Sloane.

77
00:10:08,679 --> 00:10:11,879
Chwileczkê.

78
00:10:12,559 --> 00:10:15,120
Tak, teraz pamiêtam.

79
00:10:15,159 --> 00:10:21,960
Du¿a, br¹zowa koperta, jedna z tych,|które panienka ostatnio wysy³a³a,

80
00:10:22,000 --> 00:10:25,039
...w³aœnie wróci³a listem poleconym.

81
00:10:26,879 --> 00:10:30,679
Zgadza siê, tak, to on.

82
00:10:30,720 --> 00:10:34,399
No proszê, nic nie widzê bez okularów.

83
00:10:34,440 --> 00:10:37,679
Jest na niej twoje nazwisko.

84
00:10:37,720 --> 00:10:41,480
Nadawc¹ jest wydawnictwo Kertys z Bostonu.

85
00:10:41,519 --> 00:10:43,399
Oni chyba wydaj¹ czasopisma, prawda?

86
00:10:43,440 --> 00:10:47,399
Pewno jakaœ darmowa prenumerata,|czy inne takie zawracanie g³owy.

87
00:10:47,440 --> 00:10:49,399
Bardzo dziêkujê, ¿e mnie pani wpuœci³a.

88
00:10:49,440 --> 00:10:54,720
Do widzenia, pani Harrison, pani Sloane.

89
00:11:16,279 --> 00:11:21,240
To dlatego znikasz za ka¿dym razem,|gdy chcê siê spotkaæ z tob¹ po lekcjach.

90
00:11:21,279 --> 00:11:22,720
Gilbercie Blythe!

91
00:11:22,759 --> 00:11:27,159
Nie masz ju¿ nawet chwilki czasu,|aby pogadaæ z przyjació³mi.

92
00:11:27,200 --> 00:11:31,159
Oddaj to, albo rzeczywiœcie|przestanê z tob¹ rozmawiaæ.

93
00:11:31,200 --> 00:11:33,600
No, jeœli jesteœ taka obraŸliwa.

94
00:11:33,639 --> 00:11:36,679
Dziêkujê.

95
00:11:37,120 --> 00:11:39,120
Wiesz, co wszyscy mówi¹?

96
00:11:39,159 --> 00:11:43,679
¯e ostatnio zachowujesz siê bardzo dziwnie,|jestem tego samego zdania.

97
00:11:43,720 --> 00:11:46,279
Dlaczego nie pojawi³aœ siê|na Œwiêcie Wiosny w Carmody?

98
00:11:46,320 --> 00:11:49,000
Zarezerwowa³em dla ciebie miejsce przy naszym stole.

99
00:11:49,039 --> 00:11:52,799
By³am zajêta, wype³nia³am arkusze egzaminacyjne.

100
00:11:52,840 --> 00:11:57,639
S³uchaj Aniu, te arkusze wype³ni³aœ|i wys³a³aœ jeszcze przede mn¹.

101
00:11:57,679 --> 00:11:59,480
Co ty knujesz?

102
00:11:59,519 --> 00:12:04,279
Nic, to zupe³nie osobista sprawa.

103
00:12:05,039 --> 00:12:09,159
Chyba tak, skoro ju¿ nawet|nie mo¿esz dotrzymaæ danego s³owa.

104
00:12:09,200 --> 00:12:15,600
Dobry Bo¿e, ty to potrafisz|graæ cz³owiekowi na nerwach.

105
00:12:18,240 --> 00:12:21,639
Nie zadzieraj nosa, Aniu Shirley.

106
00:12:21,679 --> 00:12:26,320
Przejecha³em taki kawa³ z Carmody,|¿eby powiedzieæ ci,

107
00:12:26,360 --> 00:12:30,360
...czego siê dowiedzia³em dzisiaj|o Dianie Barry.

108
00:12:30,399 --> 00:12:35,320
Ale¿ z ciebie uparciuch,|Gilbercie Blythe.

109
00:12:35,360 --> 00:12:37,919
O có¿ to chodzi z Dian¹ Barry?

110
00:12:37,960 --> 00:12:41,960
O nie, najpierw ty zdradŸ swoj¹ tajemnicê.

111
00:12:42,000 --> 00:12:48,200
Ale nie powiesz nikomu ze znajomych,|ani Jenny Andrus, ani Karolowi Sloane, dobrze?

112
00:12:48,240 --> 00:12:50,600
S³owo honoru.

113
00:12:50,639 --> 00:12:54,120
I obiecujesz, ¿e nigdy nie bêdziesz|dokucza³ mi z tego powodu?

114
00:12:54,159 --> 00:12:59,919
Nie zaryzykowa³bym nara¿enia siê na twój gniew.

115
00:13:01,159 --> 00:13:04,080
"Droga, panno Shirley.

116
00:13:04,120 --> 00:13:09,440
Z przykroœci¹ zmuszeni jesteœmy odes³aæ|za³¹czony rêkopis "Pokuty Aweriny".

117
00:13:09,480 --> 00:13:12,879
Nie mo¿emy niestety przyj¹æ go do druku.

118
00:13:12,919 --> 00:13:18,559
Z powa¿aniem - czasopismo Womens Home Jurnal".

119
00:13:19,159 --> 00:13:27,159
Wiesz, to chodzi o to opowiadanie,|które napisa³am wiosn¹, teraz próbujê je opublikowaæ.

120
00:13:27,200 --> 00:13:29,559
Ale¿ Aniu, to wspaniale.

121
00:13:29,600 --> 00:13:32,720
S³uchajcie, s³uchajcie.

122
00:13:32,759 --> 00:13:38,279
Nauczycielka szko³y powszechnej w Avonlea,|wkrótce œwiatowej s³awy kanadyjska...

123
00:13:38,320 --> 00:13:44,960
Jeszcze do tego nie dosz³o|i nie wa¿ siê nikomu powiedzieæ.

124
00:13:46,919 --> 00:13:51,039
No, co powiesz o Dianie?

125
00:13:51,159 --> 00:13:57,240
Có¿, podobno wyje¿d¿a tego lata|na d³u¿sze wakacje.

126
00:13:58,159 --> 00:14:01,840
I to wszystko, a dok¹d jedzie?

127
00:14:01,879 --> 00:14:04,480
Chcia³aœ raczej zapytaæ, z kim jedzie?

128
00:14:04,519 --> 00:14:07,639
Dobrze wiêc, z kim jedzie?|Có¿ to za ró¿nica?

129
00:14:07,679 --> 00:14:11,399
Jak siê zdaje dla niej du¿a,|gdy w grê wchodzi Fred Rayd.

130
00:14:11,440 --> 00:14:16,559
Oœwiadczy³ siê jej i Diana go przyjê³a.

131
00:14:16,600 --> 00:14:19,200
Oœwiadczy³ siê?

132
00:14:19,240 --> 00:14:22,440
Karol Sloane dowiedzia³ siê o tym od samego Freda.

133
00:14:22,480 --> 00:14:26,679
Ten t³uœcioch, Fred Rayd?

134
00:14:28,639 --> 00:14:33,200
Ale¿ oni siê prawie nie znaj¹!

135
00:14:33,759 --> 00:14:39,360
No, ze wszystkich sentymentalnych g³upstw,|jakie Diana mog³aby zrobiæ...

136
00:14:39,399 --> 00:14:42,039
Nie mia³am o tym pojêcia.

137
00:14:42,080 --> 00:14:46,720
Przyjê³a go pewno tylko dlatego, ¿e Fred|by³ pierwszym ch³opcem, jaki jej siê oœwiadczy³.

138
00:14:46,759 --> 00:14:50,679
Nie b¹dŸ g³uptaskiem,|Fred to wspania³y facet.

139
00:14:50,720 --> 00:14:53,240
Ode mnie niech siê trzyma z daleka.

140
00:14:53,279 --> 00:14:54,320
Co on sobie wyobra¿a?

141
00:14:54,360 --> 00:14:57,480
Pojawia siê ni st¹d, ni zow¹d|i odbiera mi najlepsz¹ przyjació³kê.

142
00:14:57,519 --> 00:15:00,559
Czy¿byœ by³a zazdrosna?

143
00:15:00,600 --> 00:15:05,240
Nie, jestem tylko rozczarowana.

144
00:15:07,679 --> 00:15:14,120
Dlaczego ludzie musz¹ dorastaæ,|pobieraæ siê i zmieniaæ?

145
00:15:14,320 --> 00:15:16,879
Och, ty te¿ byœ siê zmieni³a.

146
00:15:16,919 --> 00:15:22,279
Gdyby ktoœ tylko powiedzia³ ci,|¿e nieprzytomnie siê w tobie zakocha³, œciê³oby ciê to z nóg.

147
00:15:22,320 --> 00:15:24,200
O nie!

148
00:15:24,240 --> 00:15:28,039
Nie ¿yczê sobie,|by ktokolwiek próbowa³ mnie zmieniæ.

149
00:15:28,080 --> 00:15:31,120
Powa¿nie?

150
00:15:42,159 --> 00:15:46,360
Kto pierwszy, ten lepszy.

151
00:15:49,799 --> 00:15:54,720
Oszustwo nie pop³aca, Aniu Shirley.

152
00:15:56,440 --> 00:15:59,360
Uwa¿aj!

153
00:16:06,759 --> 00:16:10,799
No, wygra³aœ tym razem.

154
00:16:29,360 --> 00:16:32,240
Przepraszam, Diano.

155
00:16:32,279 --> 00:16:35,559
Bardzo przepraszamy.

156
00:16:35,600 --> 00:16:40,159
Ale Gilbert wpad³ do strumyka i...

157
00:16:40,200 --> 00:16:43,360
Có¿ Diano, dziêkujê ci za piêkny spacer.

158
00:16:43,399 --> 00:16:46,120
Nie zapomnij podziêkowaæ matce za wzory robótek.

159
00:16:46,159 --> 00:16:49,279
Maria Gillins wychodz¹c za m¹¿|mia³a 37 szyde³kowych serwetek,

160
00:16:49,320 --> 00:16:53,279
...a ja postanowi³am mieæ co najmniej tyle samo.

161
00:16:53,320 --> 00:16:58,840
Chyba nie mo¿na poprowadziæ domu|maj¹c tylko 37 serwetek?

162
00:16:58,879 --> 00:17:03,960
Zapewniam pana jednak, panie Rayd,|¿e Diana bêdzie najs³odsz¹ gospodyni¹ œwiata...

163
00:17:04,000 --> 00:17:09,920
...tak d³ugo, dopóki pozwoli jej pan|dotrzymaæ kroku Gillisom.

164
00:17:09,960 --> 00:17:13,000
Có¿, mam nadziejê, ¿e tak bêdzie.

165
00:17:13,039 --> 00:17:14,759
Do widzenia paniom.

166
00:17:14,799 --> 00:17:17,720
Czeœæ Gilbert.

167
00:17:17,759 --> 00:17:23,119
Muszê wracaæ po rower,|porozmawiamy póŸniej, dziewczêta.

168
00:17:23,160 --> 00:17:25,519
Czeœæ.

169
00:17:25,559 --> 00:17:29,680
Aniu Shirley, to by³o...

170
00:17:30,319 --> 00:17:34,200
Nigdy w ¿yciu nie prze¿y³am jeszcze takiego upokorzenia.

171
00:17:34,240 --> 00:17:38,279
To by³a najwstrêtniejsza rzecz...

172
00:17:38,319 --> 00:17:41,519
Jak mog³aœ naœmiewaæ siê ze mnie?

173
00:17:41,559 --> 00:17:44,680
Ale¿ Diano, nie naœmiewa³am siê.

174
00:17:44,720 --> 00:17:48,240
Trochê ci dokucza³am.

175
00:17:48,279 --> 00:17:50,079
Przepraszam.

176
00:17:50,119 --> 00:17:55,599
Zawsze musisz byæ w centrum uwagi,|gdy tylko widzisz Gilberta Blythe.

177
00:17:55,640 --> 00:17:59,039
To nieprawda.

178
00:18:02,319 --> 00:18:06,720
Proszê ciê Diano, wybacz mi.

179
00:18:09,359 --> 00:18:14,920
Dlaczego sama nie powiedzia³aœ mi o Fredzie?

180
00:18:15,319 --> 00:18:19,319
Czujê siê tak,|jakbym straci³a najlepsz¹ przyjació³kê.

181
00:18:19,359 --> 00:18:26,960
By³aœ tak zajêta pisaniem ksi¹¿ki|i wype³nianiem arkuszy egzaminacyjnych...

182
00:18:27,000 --> 00:18:33,079
Po prostu tak wysz³o,|a potem poprosi³ mnie o rêkê.

183
00:18:35,400 --> 00:18:39,720
Jestem naprawdê szczêœliwa.

184
00:18:40,200 --> 00:18:48,440
Ale z drugiej strony to zabawne,|¿e w³aœnie ja jestem zarêczona z Fredem, prawda?

185
00:18:49,359 --> 00:18:56,440
Nie obchodzi mnie jego uroda,|ma dobre serce, jest taki rozwa¿ny.

186
00:18:57,359 --> 00:19:04,880
Po wielu latach bêdziemy pewnie|par¹ starych grubasków, ale to niewa¿ne.

187
00:19:07,039 --> 00:19:10,160
Cieszê siê z tob¹, Diano.

188
00:19:10,200 --> 00:19:13,119
A ty nie zamierzasz wyjœæ za m¹¿?

189
00:19:13,160 --> 00:19:17,160
Mo¿e, jeœli spotkam odpowiedniego cz³owieka.

190
00:19:17,200 --> 00:19:20,319
A Gilbert?

191
00:19:20,519 --> 00:19:25,279
Gilbert to po prostu kolega,|nie lubiê go w ten specjalny sposób.

192
00:19:25,319 --> 00:19:28,960
Wiesz przecie¿ Diano,|jaki jest mój idea³ mê¿czyzny.

193
00:19:29,000 --> 00:19:34,640
Wysoki, przystojny, dumny i pe³en melancholii.

194
00:19:39,319 --> 00:19:44,079
Ale zdarza siê, ¿e idea³y ulegaj¹ zmianie.

195
00:19:44,119 --> 00:19:45,279
Mój siê nie zmieni.

196
00:19:45,319 --> 00:19:48,839
Nie mog³abym zakochaæ siê w kimœ,|kto by mi nie odpowiada³.

197
00:19:48,880 --> 00:19:51,920
A jeœli nie spotkasz nikogo takiego?

198
00:19:51,960 --> 00:19:56,079
Umrê w staropanieñstwie.

199
00:19:56,279 --> 00:19:58,720
Có¿, chyba masz racjê.

200
00:19:58,759 --> 00:20:04,200
Gdy uka¿e siê twoje opowiadanie,|mê¿czyŸni bêd¹ siê ubiegaæ o twoj¹ rêkê.

201
00:20:04,240 --> 00:20:09,640
Bêdziesz s³awna, a ja bêdê z ciebie dumna.

202
00:20:11,599 --> 00:20:14,920
Co siê sta³o?

203
00:20:18,400 --> 00:20:21,759
Womens Home Jurnal odes³a³ rêkopis.

204
00:20:21,799 --> 00:20:24,440
Co takiego?

205
00:20:24,480 --> 00:20:27,000
Ich redaktor naczelny chyba zwariowa³?

206
00:20:27,039 --> 00:20:28,960
Jakie poda³ powody?

207
00:20:29,000 --> 00:20:30,359
¯adnych.

208
00:20:30,400 --> 00:20:33,279
Za³¹czyli tylko druczek,|¿e nie mog¹ przyj¹æ opowiadania.

209
00:20:33,319 --> 00:20:36,559
To œmieszne, widaæ w ogóle go nie przeczytali.

210
00:20:36,599 --> 00:20:40,039
Natychmiast zrezygnujê z prenumeraty.

211
00:20:40,079 --> 00:20:46,640
"Pokuta Aweriny" -|to by³o takie natchnione i romantyczne.

212
00:20:47,960 --> 00:20:50,720
Ale powiedz prawdê, Diano.

213
00:20:50,759 --> 00:20:56,880
Czy przypominasz sobie|jakieœ wady tego opowiadania?

214
00:21:00,680 --> 00:21:05,559
Wiesz, ten fragment,|gdzie Awerina piecze ciasto.

215
00:21:05,599 --> 00:21:09,920
Jakoœ nie pasuje do reszty.

216
00:21:11,000 --> 00:21:16,880
Ale¿ to jedno z najbardziej romantycznych|fragmentów ca³ego opowiadania.

217
00:21:16,920 --> 00:21:19,960
Wiesz, ¿e wielkie damy w dawnych czasach uwa¿a³y,

218
00:21:20,000 --> 00:21:23,440
...¿e sztuka kulinarna równie¿ stanowi|pokarm dla duszy.

219
00:21:23,480 --> 00:21:27,880
Muszê przeczytaæ jeszcze raz.

220
00:21:27,920 --> 00:21:32,680
Jeœli pozwolisz, bym to zatrzyma³a,|mo¿e podsunê ci kilka poprawek.

221
00:21:32,720 --> 00:21:37,160
Nie masz nawet pojêcia,|jak cz³owieka zniechêca taka odmowa druku.

222
00:21:37,200 --> 00:21:43,519
I to w chwili, gdy jestem w po³owie|nowego poematu epicznego: "Zemsta Rosamundy".

223
00:21:43,559 --> 00:21:48,039
To odbiera cz³owiekowi zapa³.

224
00:21:48,519 --> 00:21:52,640
Aniu Shirley, nie mam zamiaru znosiæ tego d³u¿ej.

225
00:21:52,680 --> 00:21:59,839
Ostrzega³am Marylê, by siê to wiêcej nie powtórzy³o,|cierpliwoœæ nie jest ju¿ cnot¹!

226
00:21:59,880 --> 00:22:02,799
Ten skandal ma siê natychmiast zakoñczyæ.

227
00:22:02,839 --> 00:22:06,759
Gdyby pani zechcia³a trochê siê uspokoiæ|i powiedzieæ mi, o co chodzi?

228
00:22:06,799 --> 00:22:08,519
Uspokoiæ?!

229
00:22:08,559 --> 00:22:11,400
Najpierw nasze ziemniaki,|potem moje czerwcowe lilie,

230
00:22:11,440 --> 00:22:15,400
...które Tomasz posadzi³ w 25 rocznicê naszego œlubu,

231
00:22:15,440 --> 00:22:21,200
...a teraz ta przeklêta krowa po¿ar³a|prawie wszystkie konkursowe g³ówki kapusty.

232
00:22:21,240 --> 00:22:26,240
Jeœli teraz Telly Boutler dostanie|pierwsz¹ nagrodê na wystawie rolniczej,

233
00:22:26,279 --> 00:22:30,279
...mo¿esz powiedzieæ Maryli,|¿e obci¹¿ê j¹ za to finansowo.

234
00:22:30,319 --> 00:22:34,079
Bardzo mi przykro, pani Lind,|poniewa¿ Dolly nale¿y do mnie, nie do Maryli.

235
00:22:34,119 --> 00:22:37,680
Mateusz kupi³ j¹ dla mnie dwa lata temu.

236
00:22:37,720 --> 00:22:38,920
Przykro ci?

237
00:22:38,960 --> 00:22:44,359
Có¿, fakt, ¿e ci przykro nic nie pomo¿e na spustoszenie,|jakie to zwierzê uczyni³o w mojej kapuœcie.

238
00:22:44,400 --> 00:22:45,480
Jeœli wyobra¿asz sobie, ¿e...

239
00:22:45,519 --> 00:22:49,160
Naprawdê mi przykro, ale p³ot odgradzaj¹cy|pani kartoflisko od naszej ³¹ki...

240
00:22:49,200 --> 00:22:54,400
...jest w strasznym stanie,|gdy¿ inaczej Dolly nie przesz³aby przez niego.

241
00:22:54,440 --> 00:22:57,880
Tego czorta nie powstrzyma³yby nawet mury.

242
00:22:57,920 --> 00:23:03,920
A mój Tomasz czu³ siê tak Ÿle,|¿e nie móg³ naprawiæ p³otu.

243
00:23:03,960 --> 00:23:08,240
I wiem jedno, ty rudzielcze.

244
00:23:08,279 --> 00:23:13,160
Lepiej byœ naprawi³a p³ot,|zamiast b³¹kaæ siê po okolicy...

245
00:23:13,200 --> 00:23:17,200
...i marnowaæ czas pisanin¹|dla szmat³awych piœmide³.

246
00:23:17,240 --> 00:23:21,960
Wolê spêdzaæ czas po¿ytecznie,|ni¿ marnowaæ go na bezproduktywne plotki...

247
00:23:22,000 --> 00:23:24,559
...i mieszanie siê w cudze sprawy.

248
00:23:24,599 --> 00:23:30,200
Nie bêdê ¿ywiæ do pani urazy|z powodu pani ograniczonych pogl¹dów.

249
00:23:30,240 --> 00:23:33,559
Na szczêœcie posiadam wyobraŸniê,|która pozwala mi zrozumieæ,

250
00:23:33,599 --> 00:23:37,599
...co czuje cz³owiek, który znajduje krowê|wœród konkursowego zagonu kapusty.

251
00:23:37,640 --> 00:23:40,480
Dolly ju¿ nigdy wiêcej nie wejdzie na pani pole.

252
00:23:40,519 --> 00:23:43,880
Co do tego, mogê daæ s³owo honoru.

253
00:23:43,920 --> 00:23:48,200
Có¿, lepiej tego dopilnuj.

254
00:24:00,279 --> 00:24:05,920
Mam nadziejê, Marylu, ¿e ta szkapa|nastêpnym razem zniszczy twoje krzaki pomidorów.

255
00:24:05,960 --> 00:24:08,720
I nie oczekuj ¿adnego wspó³czucia|ze strony tej dziewczyny.

256
00:24:08,759 --> 00:24:14,559
Zawsze ciê ostrzega³am,|¿e charakter odpowiada kolorowi w³osów.

257
00:24:14,599 --> 00:24:18,160
Och, dobry Bo¿e.

258
00:24:20,880 --> 00:24:25,319
Teraz ju¿ siê nie wydostanie.

259
00:24:25,359 --> 00:24:28,119
Nie mia³am pojêcia,|¿e pani Lind jest tak¹ dziwaczk¹.

260
00:24:28,160 --> 00:24:33,079
Z pewnoœci¹ nie jest bratni¹ dusz¹.

261
00:24:43,160 --> 00:24:50,319
Zajmujesz siê rzeczami niepowa¿nymi,|a gdy coœ ci nie wyjdzie, wpadasz w rozpacz.

262
00:24:50,359 --> 00:24:52,759
Wiem o tym, ale nie mogê nic na to poradziæ.

263
00:24:52,799 --> 00:24:55,880
Ci¹gle unoszê siê na skrzyd³ach nadziei.

264
00:24:55,920 --> 00:25:01,759
To takie wspania³e,|niemal wynagradza to póŸniejszy upadek.

265
00:25:01,799 --> 00:25:06,920
Ja jednak wolê pewnie st¹paæ po ziemi.

266
00:25:15,480 --> 00:25:21,240
Marcin zapomnia³ zabraæ krowy z Sadowego Stoku.

267
00:25:25,279 --> 00:25:32,799
By³am tak uprzejma,|jak tylko mog³am, Marylu - nawet j¹ przeprosi³am.

268
00:25:34,880 --> 00:25:39,279
Ma³gorzata potrafi dzia³aæ ludziom na nerwy,|wiem o tym.

269
00:25:39,319 --> 00:25:45,640
Powinnaœ by³a jednak ugryŸæ siê w jêzyk Aniu,|zw³aszcza, ¿e racja by³a po jej stronie.

270
00:25:45,680 --> 00:25:50,920
Nie, powinnam sprzedaæ Dolly ojcu Gilberta,|gdy chcia³ j¹ kupiæ w zesz³ym miesi¹cu.

271
00:25:50,960 --> 00:25:56,319
Ale pomyœla³am sobie,|¿e lepiej sprzedaæ razem ca³e stado.

272
00:25:56,359 --> 00:26:00,839
Jeszcze dwie krowy, Marcinie.

273
00:26:01,599 --> 00:26:03,640
Ma³gorzata jakoœ to przeboleje.

274
00:26:03,680 --> 00:26:08,079
Ostatnio jest podenerwowana.

275
00:26:09,000 --> 00:26:11,319
Tomasz czuje siê bardzo Ÿle.

276
00:26:11,359 --> 00:26:17,119
A doktor Spancer mówi,|¿e nie po¿yje ju¿ d³ugo.

277
00:26:20,400 --> 00:26:22,759
Mam nadziejê,|¿e nie bêdzie musia³a sprzedaæ farmy.

278
00:26:22,799 --> 00:26:24,599
By³aby to straszna strata.

279
00:26:24,640 --> 00:26:27,400
Pamiêtam, jak my siê czu³yœmy,|gdy umar³ Mateusz.

280
00:26:27,440 --> 00:26:32,319
Aniu, od pewnego czasu|chcê z tob¹ o czymœ porozmawiaæ.

281
00:26:32,359 --> 00:26:39,960
Wiem, ¿e jest ci tutaj dobrze,|ale nieustannie mi przykro na myœl o tym,

282
00:26:40,000 --> 00:26:42,440
...z ilu rzeczy musia³aœ zrezygnowaæ.

283
00:26:44,839 --> 00:26:50,000
Nie mog³abym zostawiæ ciê samej, Marylu.

284
00:26:50,039 --> 00:26:54,519
A poza tym, lepsza chyba ze mnie nauczycielka,|ni¿ pisarka.

285
00:26:54,559 --> 00:26:57,400
Och, Aniu.

286
00:26:57,440 --> 00:27:03,279
Od œmierci Mateusza by³aœ mi podpor¹ i radoœci¹.

287
00:27:03,599 --> 00:27:09,519
Lecz gdy zrezygnowa³aœ ze stypendium,|by zostaæ w domu...

288
00:27:09,559 --> 00:27:11,799
...obieca³am sobie,|¿e pewnego dnia ci to wynagrodzê.

289
00:27:11,839 --> 00:27:17,240
Ani przez chwilê nie ¿a³owa³am swojej decyzji.

290
00:27:21,000 --> 00:27:25,680
Pan Barry praktycznie przej¹³ ju¿|prowadzenie farmy, a mój wzrok ogromnie siê poprawi³.

291
00:27:25,720 --> 00:27:30,319
Poradzê sobie sama z pomoc¹ Marcina.

292
00:27:30,359 --> 00:27:37,799
Mo¿e któraœ z córek Piccardów|mog³aby zamieszkaæ ze mn¹ na jakiœ czas...

293
00:27:38,000 --> 00:27:42,880
...¿ebyœ ty mog³a odkurzyæ nieco swoje ambicje.

294
00:27:42,920 --> 00:27:45,200
Co o tym s¹dzisz?

295
00:27:45,240 --> 00:27:49,759
Och Marylu, czujê siê tak,|jakby ktoœ ofiarowa³ mi Ksiê¿yc.

296
00:27:49,799 --> 00:27:53,680
Nie wiem, co mam z nim zrobiæ.

297
00:27:53,720 --> 00:27:57,440
Mateusz i ja przez czterdzieœci lat|opiekowaliœmy siê tat¹.

298
00:27:57,480 --> 00:28:03,960
Byæ mo¿e nigdy dot¹d ci o tym nie wspomina³am,

299
00:28:04,000 --> 00:28:07,799
...ale muszê teraz wyznaæ,|¿e czêsto czyni³am to z ciê¿kim sercem.

300
00:28:08,440 --> 00:28:12,559
W twoim ¿yciu, Marylu,|te¿ by³o trochê romantyzmu.

301
00:28:12,599 --> 00:28:15,319
Nigdy byœ tego nie powiedzia³a|patrz¹c na mnie, co?

302
00:28:15,359 --> 00:28:20,839
Ale po wygl¹dzie nie mo¿na|poznaæ duszy cz³owieka.

303
00:28:20,880 --> 00:28:25,759
Czy s¹dzisz, ¿e pan Blythe pamiêta jeszcze,|i¿ by³ twoim ukochanym?

304
00:28:25,799 --> 00:28:28,200
Bzdury.

305
00:28:28,240 --> 00:28:32,240
No, doœæ tych g³upstw.

306
00:28:34,039 --> 00:28:41,119
To takie œmieszne i straszne,|¿e Diana wychodzi za Freda, prawda?

307
00:28:41,359 --> 00:28:43,559
A có¿ w tym strasznego?

308
00:28:43,599 --> 00:28:50,680
Có¿, Fred nie jest bynajmniej|tym olœniewaj¹cym m³odzieñcem, którego Diana planowa³a poœlubiæ.

309
00:28:50,720 --> 00:28:55,119
Fred jest ogromnie poczciwy.

310
00:28:55,319 --> 00:28:59,319
I taki w³aœnie powinien byæ.

311
00:28:59,359 --> 00:29:03,680
A chcia³abyœ wyjœæ za z³ego cz³owieka?

312
00:29:03,720 --> 00:29:08,720
Nie wysz³abym za kogoœ,|kto by³by naprawdê z³y.

313
00:29:08,759 --> 00:29:16,680
Ale chyba chcia³abym, ¿eby mój m¹¿|potrafi³ byæ z³y, tylko siê powstrzymywa³.

314
00:29:20,079 --> 00:29:25,200
Mam nadziejê,|¿e kiedyœ nabierzesz rozs¹dku.

315
00:29:25,240 --> 00:29:28,680
Chyba Ania Shirley po prostu|przepisa³a sk¹dœ to opowiadanie.

316
00:29:28,720 --> 00:29:32,920
Na pewno czyta³am je wiele lat temu.

317
00:29:32,960 --> 00:29:36,839
To przykre, ¿e wogóle|zajê³a siê pisaniem powieœci.

318
00:29:36,880 --> 00:29:42,200
Nikt, kto urodzi³ siê i wychowa³ w Avonlea|nie zrobi³by czegoœ takiego.

319
00:29:42,240 --> 00:29:45,480
Napisa³a panienka jakieœ nowe opowiadanie, panno Shirley?

320
00:29:45,519 --> 00:29:48,160
Nie, pani Harrison.

321
00:29:48,200 --> 00:29:53,799
Nie chcia³am panienki uraziæ,|tyle ¿e Maybel Sloane powiedzia³a mi,

322
00:29:53,839 --> 00:29:57,160
...¿e parê tygodni temu w poczcie|znowu by³a taka du¿a, br¹zowa koperta.

323
00:29:57,200 --> 00:30:01,640
Zaadresowana by³a do fabryki|proszku do pieczenia w Montrealu.

324
00:30:01,680 --> 00:30:07,160
Podejrzewam, ¿e ktoœ chce zdobyæ t¹ nagrodê,|któr¹ firma wyznaczy³a...

325
00:30:07,200 --> 00:30:11,440
...za najlepsze opowiadanie,|reklamuj¹ce ich proszek do pieczenia.

326
00:30:11,480 --> 00:30:14,680
Ale adres nie by³ napisany rêk¹ panienki.

327
00:30:14,720 --> 00:30:21,519
Mam nadziejê, nigdy nie ubiega³abym siê|o coœ tak haniebnego.

328
00:30:21,720 --> 00:30:26,119
By³by to szczyt z³ego smaku.

329
00:30:26,440 --> 00:30:35,000
No i takie s¹ skutki adoptowania przez Marylê Cuthbert|córki Bóg wie jakich rodziców.

330
00:30:37,839 --> 00:30:41,400
Gratulujê, Aniu.

331
00:30:41,480 --> 00:30:44,799
Masz szczególny talent do rozs³awiania Avonlea.

332
00:30:44,839 --> 00:30:49,119
Dziêkujê, ale o co chodzi?

333
00:30:50,079 --> 00:30:53,680
Za co te gratulacje?

334
00:30:53,720 --> 00:30:57,160
Zawsze udawa³aœ skromn¹, Aniu.

335
00:30:57,200 --> 00:30:59,559
Nawet w szkole powszechnej.

336
00:30:59,599 --> 00:31:05,880
Pieni¹dze, jakie zamierza na tym zarobiæ|sklep Lowsona, z pewnoœci¹ nie bêd¹ udawane.

337
00:31:05,920 --> 00:31:11,480
Poza tym uwa¿am, ¿e ta twoja b³êkitna suknia|jest bardzo odpowiednia dla m³odej pisarki.

338
00:31:11,519 --> 00:31:15,160
Wygl¹dasz w niej niemal ³adnie.

339
00:31:15,200 --> 00:31:20,680
Nie mów rzeczy, których nie myœlisz, Józiu.

340
00:31:21,319 --> 00:31:24,720
Ale¿ zarozumialec z tej Ani Shirley.

341
00:31:24,759 --> 00:31:29,440
Tak, ona zawsze zadziera³a nosa.

342
00:31:30,720 --> 00:31:34,799
Piêkne opowiadanie, Aniu - gratulujê.

343
00:31:34,839 --> 00:31:40,240
Wspania³a historia, zas³u¿y³aœ na nagrodê.

344
00:31:40,319 --> 00:31:46,079
Gratulacje z powodu opowiadania, panno Shirley.

345
00:31:49,799 --> 00:31:57,519
Gratulacjê, panno Shirley.|Ten kawa³ek o cieœcie naprawdê mi siê spodoba³.

346
00:32:03,680 --> 00:32:06,880
Dobry Bo¿e!

347
00:32:20,079 --> 00:32:24,319
Aniu Shirley, szukamy ciê wszêdzie.

348
00:32:24,359 --> 00:32:31,200
Proszê pañstwa,|przedstawiam pañstwu s³ynn¹ pisarkê z Avonlea.

349
00:32:37,720 --> 00:32:41,200
ChodŸ tu, tato!

350
00:32:46,720 --> 00:32:50,759
O mój Bo¿e, panna Shirley.

351
00:32:50,839 --> 00:32:52,559
Nic nie rozumiem.

352
00:32:52,599 --> 00:32:55,240
Zdoby³aœ g³ówn¹ nagrodê, g¹sko.

353
00:32:55,279 --> 00:32:57,799
Wiedzia³am, ¿e to zrobisz za naszymi plecami.

354
00:32:57,839 --> 00:33:01,839
Proszê o ciszê, cisza!

355
00:33:02,759 --> 00:33:11,960
Jako oficjalny dostawca|proszku do pieczenia Rollings Reliable,

356
00:33:12,000 --> 00:33:16,160
...mam ogromn¹ przyjemnoœæ|odczytaæ to oto pismo pochwalne.

357
00:33:16,960 --> 00:33:21,240
"Panna Anna Shirley, Zielone Wzgórze.

358
00:33:21,279 --> 00:33:23,079
Szanowna Pani:

359
00:33:23,119 --> 00:33:29,960
Z przyjemnoœci¹ zawiadamiamy,|¿e Pani urocze opowiadanie "Pokuta Aweryli",

360
00:33:30,000 --> 00:33:36,880
...zdoby³o g³ówn¹ nagrodê|w wysokoœci stu dolarów w konkursie...

361
00:33:38,000 --> 00:33:42,839
...na najlepsze opowiadanie|reklamuj¹ce nasz wyœmienity wyrób.

362
00:33:45,279 --> 00:33:52,119
Nagrodê wrêczy pan Charles Lowson|ze sklepu Lowsona w Avonlea.

363
00:33:53,680 --> 00:34:00,720
Opowiadanie zostanie opublikowane|w kilku czo³owych czasopismach w ca³ym kraju.

364
00:34:00,759 --> 00:34:07,559
Zostanie te¿ rozprowadzone w formie broszurowej|pomiêdzy odbiorców naszych wyrobów.

365
00:34:07,599 --> 00:34:12,719
Dziêkujemy za zainteresowanie, jakie okaza³a Pani|we wspieraniu naszych przedsiêwziêæ.

366
00:34:12,760 --> 00:34:21,199
Pozostajemy z g³êbokim szacunkiem.|Fabryka proszków do pieczenia Rollings Reliable".

367
00:34:24,760 --> 00:34:28,159
Dasz mi dedykacjê, dobrze?|- O tutaj...

368
00:34:28,199 --> 00:34:32,960
Jestem pewna, ¿e panna Shirley|z chêci¹ podpisze wszystkie broszury.

369
00:34:33,000 --> 00:34:36,920
Prosimy te¿ nie zapominaæ|o kupieniu tego doskona³ego wyrobu.

370
00:34:36,960 --> 00:34:39,920
O, Aniu!

371
00:34:40,840 --> 00:34:44,039
Szalejê ze szczêœcia.

372
00:34:44,079 --> 00:34:48,559
Wysy³aj¹c je na konkurs wiedzia³am,|¿e zdobêdzie pierwsz¹ nagrodê.

373
00:34:48,599 --> 00:34:50,360
Diano Barry?!

374
00:34:50,400 --> 00:34:51,519
Tak, zrobi³am to.

375
00:34:51,559 --> 00:34:56,159
Kiedy zobaczy³am og³oszenie w gazecie,|zaraz pomyœla³am sobie o twoim opowiadaniu.

376
00:34:56,199 --> 00:35:00,119
Proszê o autograf dla mojej córki, panno Shirley.

377
00:35:00,159 --> 00:35:02,000
Dziêkujê.

378
00:35:02,039 --> 00:35:05,960
Mia³am ci powiedzieæ,|¿ebyœ sama je wys³a³a, ale pomyœla³am,

379
00:35:06,000 --> 00:35:08,599
...¿e straci³aœ wiarê we w³asne si³y|i nie zechcesz tego zrobiæ.

380
00:35:08,639 --> 00:35:10,400
Wiêc wys³a³am mój egzemplarz.

381
00:35:10,440 --> 00:35:15,960
Gdybyœ nie wygra³a,|wcale byœ siê o tym nie dowiedzia³a,

382
00:35:16,000 --> 00:35:20,039
...poniewa¿ prac nie nagrodzonych nie odsy³aj¹.

383
00:35:20,360 --> 00:35:24,000
Aniu, nie cieszysz siê?

384
00:35:24,039 --> 00:35:27,199
Ale¿ oczywiœcie, jak mog³abym siê nie cieszyæ.

385
00:35:27,239 --> 00:35:32,559
By³ to gest prawdziwej przyjaŸni,|próba dodania mi otuchy.

386
00:35:32,599 --> 00:35:38,159
Ale tam nie by³o ani s³owa o proszku do pieczenia.

387
00:35:38,199 --> 00:35:42,880
Dopisa³am to, pamiêtasz tê scenê,|w której Aweryla piecze ciasto.

388
00:35:42,920 --> 00:35:45,960
Stwierdzi³am po prostu,|¿e u¿y³a do tego proszku Rollings Reliable...

389
00:35:46,000 --> 00:35:47,679
...i ¿e to dziêki temu ciasto tak siê uda³o.

390
00:35:47,719 --> 00:35:50,800
No widzisz, a potem w ostatnim akapicie,|gdzie Perceval chwyta Awerylê w ramiona i mówi:

391
00:35:50,840 --> 00:35:57,599
"Najdro¿sza, nadchodz¹ce piêkne lata przynios¹ nam|spe³nienie naszych marzeñ o wspólnym domu, doda³am:

392
00:35:57,639 --> 00:36:08,320
"w którym nigdy nie bêdziemy u¿ywaæ innego|proszku do pieczenia, jak tylko Rollings Reliable".

393
00:36:08,360 --> 00:36:10,840
Och...

394
00:36:10,880 --> 00:36:15,280
ChodŸ, podwiozê ciê do domu.

395
00:36:17,920 --> 00:36:20,199
Wygra³aœ sto dolarów.

396
00:36:20,239 --> 00:36:28,840
S³ysza³am od Prissy Green, ¿e "Kobieta Kanadyjska"|p³aci tylko piêæ dolarów od opowiadania.

397
00:36:28,880 --> 00:36:33,039
Nie mogê tego wzi¹æ,|te pieni¹dze nale¿¹ siê tobie, Diano.

398
00:36:33,079 --> 00:36:36,880
To ty wys³a³aœ opowiadanie na konkurs|i wprowadzi³aœ poprawki.

399
00:36:36,920 --> 00:36:39,440
Ja sama na pewno bym go nie wys³a³a.

400
00:36:39,480 --> 00:36:41,039
A wiêc to ty musisz wzi¹æ nagrodê.

401
00:36:41,079 --> 00:36:45,440
Nie mog³abym na siebie spojrzeæ,|to ¿aden k³opot, Aniu.

402
00:36:45,480 --> 00:36:50,840
To, ¿e jestem przyjació³k¹ zdobywczyni nagrody,|w zupe³noœci mi wystarczy.

403
00:36:50,880 --> 00:36:54,880
Tak siê z tego cieszê.

404
00:36:57,519 --> 00:37:02,400
Jesteœ najlepsz¹ i najwierniejsz¹|przyjació³k¹ na œwiecie, Diano.

405
00:37:02,440 --> 00:37:04,840
Za te pieni¹dze kupiê ci prezent œlubny.

406
00:37:04,880 --> 00:37:08,199
Nie wydawaj ich na mnie.

407
00:37:08,239 --> 00:37:12,519
Dosta³am dziœ list od naszej|dawnej nauczycielki, panny Stacy.

408
00:37:12,559 --> 00:37:16,480
Jest teraz przewodnicz¹c¹|okrêgowego wydzia³u oœwiaty w nowym Brunszwiku.

409
00:37:16,519 --> 00:37:19,079
Co za awans...

410
00:37:19,119 --> 00:37:25,880
Okazuje siê, ¿e maj¹ tam stanowisko,|na które mnie zarekomendowa³a, w collegu dla m³odych pañ.

411
00:37:25,920 --> 00:37:28,920
Ale¿ to zaszczyt.

412
00:37:28,960 --> 00:37:31,159
Nie wyjedziesz st¹d, prawda?

413
00:37:31,199 --> 00:37:34,800
Nie, ale i tak muszê odpisaæ.

414
00:37:34,840 --> 00:37:39,480
Zada³a sobie tyle trudu, muszê.

415
00:37:40,159 --> 00:37:43,360
Stój, Diano!

416
00:37:43,400 --> 00:37:47,440
Aniu, zniszczysz sobie sukienkê|na tym b³otnistym polu.

417
00:37:47,480 --> 00:37:50,239
Zniszczysz z kretesem.

418
00:37:50,280 --> 00:37:54,760
Nie poradzi sobie z t¹ krow¹.

419
00:38:00,719 --> 00:38:03,639
Wracaj!

420
00:38:05,400 --> 00:38:08,159
Stój!

421
00:38:09,960 --> 00:38:15,079
Aniu, nie b¹dŸ œmieszna, zejdŸ z pola.

422
00:38:16,519 --> 00:38:21,159
Nic mnie nie obchodzi sukienka.

423
00:38:23,320 --> 00:38:29,519
Muszê zabraæ st¹d krowê, zanim zobaczy j¹ Ma³gorzata.

424
00:38:32,280 --> 00:38:36,320
Szybko Diano, pogoñ j¹.

425
00:38:39,239 --> 00:38:44,440
Dobrze, Diano, tylko jej nie wystrasz.

426
00:38:53,880 --> 00:39:00,679
Gdybyœmy mog³y j¹ z³apaæ i zmusiæ,|¿eby przeskoczy³a p³ot na nasze pole...

427
00:39:00,719 --> 00:39:05,519
Zastawiaj drogê, a ja pobiegnê prosto na ni¹.

428
00:39:05,559 --> 00:39:07,679
Przy odrobinie szczêœcia uda siê.

429
00:39:07,719 --> 00:39:11,840
Masz zamiar przejœæ po tym b³ocie?

430
00:39:11,880 --> 00:39:14,880
To jest mniejsze z³o, Diano.

431
00:39:14,920 --> 00:39:22,360
A co bêdzie, jeœli krowa znowu wejdzie|na kapuœciany zagon Ma³gorzaty?

432
00:39:34,119 --> 00:39:37,400
No dobrze...

433
00:39:38,639 --> 00:39:43,639
ChodŸ Dolly, ty wstrêtna krowo... sio!

434
00:39:50,679 --> 00:39:55,719
Nie myœl nawet o tym zagonie kapusty.

435
00:40:10,519 --> 00:40:13,800
Przepraszam.

436
00:40:14,159 --> 00:40:18,239
No có¿, elegancka i s³awna panna Shirley.

437
00:40:18,280 --> 00:40:24,960
Spodziewam siê, ¿e w³aœnie odpoczywa,|szukaj¹c pomys³u do nowego opowiadania.

438
00:40:25,000 --> 00:40:28,960
A co myœla³aœ, ¿e przysz³am tu porozmawiaæ z ¿abami?

439
00:40:29,000 --> 00:40:32,679
B¹dŸ d¿entelmenem.

440
00:40:35,000 --> 00:40:38,639
Trzeba by³o j¹ sprzedaæ tacie w zesz³ym miesi¹cu.

441
00:40:38,679 --> 00:40:44,039
Mogê mu j¹ sprzedaæ, choæby w tej chwili.

442
00:40:47,639 --> 00:40:52,079
Niech pan zabierze tê przeklêt¹ krowê, panie Blythe.

443
00:40:52,119 --> 00:40:55,440
W tej chwili.

444
00:40:56,599 --> 00:41:02,360
Zrobione, dam ci za ni¹ dwadzieœcia dolarów,|tyle, ile proponowa³em poprzednio.

445
00:41:02,400 --> 00:41:07,719
Zawieziemy j¹ do miasta razem z pozosta³ym byd³em,|które ma wyruszyæ dziœ wieczorem.

446
00:41:07,760 --> 00:41:13,320
Obieca³em tak¹ krowê panu Reedowi z Brayton.

447
00:41:15,039 --> 00:41:17,360
Co na to powie Maryla?

448
00:41:17,400 --> 00:41:21,320
Nic, Dolly by³a moja.

449
00:41:22,159 --> 00:41:26,880
Ma³e szanse, by uzyska³a wy¿sz¹ cenê|ni¿ dwadzieœcia dolarów.

450
00:41:26,920 --> 00:41:32,119
Ale kiedy Ma³gorzata zobaczy to pole,|domyœli siê, ¿e Dolly znów siê zerwa³a.

451
00:41:32,159 --> 00:41:35,440
Aniu, wpadnê do ciebie po po³udniu|z dwudziestoma dolarami.

452
00:41:35,480 --> 00:41:41,840
Mam nauczkê, nie nale¿y opieraæ|s³owa honoru na krowie.

453
00:41:48,000 --> 00:41:56,760
Jak myœlisz, jak czu³aby siê matka widz¹c swoje dzieci|wytatuowane reklamami proszku do pieczenia?

454
00:41:56,800 --> 00:42:02,119
Kocha³am to swoje opowiadanie|i tworzy³am je ze wszystkiego, co we mnie najlepsze.

455
00:42:02,159 --> 00:42:06,840
Aniu, jesteœ po prostu zmêczona.

456
00:42:07,159 --> 00:42:09,519
Czym siê przejmujesz?

457
00:42:09,559 --> 00:42:13,320
Sto dolarów to wiêcej,|ni¿ dwumiesiêczna pensja nauczycielki.

458
00:42:13,360 --> 00:42:18,480
Józia Pye i Tilly Boulton|nie mog¹ siê ju¿ doczekaæ, ¿eby ze mnie drwiæ.

459
00:42:18,519 --> 00:42:21,280
To wstrêtne.

460
00:42:21,320 --> 00:42:29,480
Po prostu w tym naszym nêdznym Avonlea|nikt przed tob¹ nie wpad³ na taki pomys³.

461
00:42:31,800 --> 00:42:36,960
Wszystkich nowatorów uwa¿a siê tu za wariatów.

462
00:42:37,000 --> 00:42:43,280
By³am naiwna s¹dz¹c, ¿e potrafiê napisaæ coœ lepszego,

463
00:42:43,960 --> 00:42:48,719
...ni¿ reklamê proszku do pieczenia.

464
00:42:49,039 --> 00:42:53,199
Nigdy ju¿ nie napiszê ¿adnego opowiadania.

465
00:42:53,239 --> 00:42:58,880
No, nie poddawa³bym siê tak na twoim miejscu.

466
00:42:58,920 --> 00:43:06,000
Mo¿e by by³o lepiej, gdyby twoi bohaterowie|mówili prostym jêzykiem, zamiast tego górnolotnego stylu.

467
00:43:06,039 --> 00:43:10,639
Ty te¿ uwa¿asz,|¿e moje opowiadanie jest do niczego?

468
00:43:10,679 --> 00:43:15,360
"Czy zechcesz obdarzyæ mnie sw¹ podwi¹zk¹,|o najpiêkniejsza z piêknych?".

469
00:43:15,400 --> 00:43:17,800
Aniu, nikt tak nie mówi.

470
00:43:17,840 --> 00:43:21,400
Albo spójrz na tego ponurego Percevala.

471
00:43:21,440 --> 00:43:27,559
Nic, tylko siedzi i glêdzi,|nie pozwoli dziewczynie wtr¹ciæ nawet s³ówka.

472
00:43:27,599 --> 00:43:32,960
Dziêki romantyzmowi zdoby³by ka¿de serce.

473
00:43:35,840 --> 00:43:38,159
Có¿, jeœli chcesz znaæ moje zdanie Aniu Shirley,

474
00:43:38,199 --> 00:43:42,199
...powinnaœ pisaæ o miejscach, o których coœ wiesz|i o ludziach mówi¹cych normalnie,

475
00:43:42,239 --> 00:43:46,400
...zamiast wypisywaæ|te g³upie romansid³a dla podlotków.

476
00:43:46,440 --> 00:43:50,760
Nie podzielam twego zdania.

477
00:43:53,719 --> 00:43:57,039
Nie jestem pañskim koniem, panie Blythe.

478
00:43:57,079 --> 00:43:59,719
Chcia³em tylko doradziæ ci po przyjacielsku.

479
00:43:59,760 --> 00:44:01,840
Ach tak.

480
00:44:01,880 --> 00:44:09,039
WeŸ te sto dolarów i napisz prawdziwe opowiadanie|o ludziach, których lubisz tutaj, w Avonlea.

481
00:44:09,079 --> 00:44:15,079
Ty z pewnoœci¹ nie by³byœ jednym z moich bohaterów.

482
00:44:18,039 --> 00:44:22,840
Ukochana da³aby mu po ³bie za glêdzenie, tak?

483
00:44:22,880 --> 00:44:24,159
Wiesz co?

484
00:44:24,199 --> 00:44:29,880
Tyle masz intelektu, co Charlie,|Moody, Fred... i ca³a reszta.

485
00:44:29,920 --> 00:44:31,400
Myœlicie tylko o jednym.

486
00:44:31,440 --> 00:44:36,360
Jak znaleŸæ sobie idiotkê,|która wysz³aby za was i prowadzi³a dom.

487
00:44:36,400 --> 00:44:40,079
Mo¿esz p³akaæ i u¿alaæ siê nad sob¹, jeœli chcesz.

488
00:44:40,119 --> 00:44:45,760
Ale to nie pomo¿e ci napisaæ czegoœ lepszego.

489
00:44:53,559 --> 00:44:59,719
Czy mimo wszystko pójdziesz ze mn¹|na przyjêcie do Freda w przysz³y wtorek?

490
00:44:59,760 --> 00:45:04,599
Pos³uchaj, Aniu... przepraszam ciê.

491
00:45:05,440 --> 00:45:08,840
Chcia³em ci tylko pomóc.

492
00:45:08,880 --> 00:45:14,719
Wiesz, jak czasem na mnie dzia³asz, przepraszam.

493
00:45:14,920 --> 00:45:20,079
Pos³uchaj, naprawdê przepraszam.|Co jeszcze mogê zrobiæ?

494
00:45:20,119 --> 00:45:26,400
Pozwoliæ mi czasem wtr¹ciæ s³ówko,|zanim dam ci w ³eb.

495
00:45:56,039 --> 00:45:57,559
Dzieñ dobry, Marylu.

496
00:45:57,599 --> 00:46:01,440
Ale¿ to John Blythe.

497
00:46:03,239 --> 00:46:07,159
Nieczêsto widujemy ciê w tych stronach.

498
00:46:07,199 --> 00:46:14,039
No có¿, nie mam ostatnio|zbyt wiele czasu na ¿ycie towarzyskie.

499
00:46:15,199 --> 00:46:18,360
Ten stary dom nadal wygl¹da ³adnie.

500
00:46:18,400 --> 00:46:22,679
Zabudowania trochê ju¿ podupad³y.

501
00:46:22,719 --> 00:46:30,000
Ale i tak ludzie mówi¹, ¿e jest to|najpiêkniejszy zak¹tek na Pó³nocnym Wybrze¿u.

502
00:46:30,039 --> 00:46:33,159
To prawda.

503
00:46:35,119 --> 00:46:40,400
Niektóre rzeczy nigdy siê nie zmieniaj¹.

504
00:46:42,719 --> 00:46:44,719
Szukam mojego ch³opaka.

505
00:46:44,760 --> 00:46:49,519
Tak, spaceruje z Ani¹ nad stawem.

506
00:46:50,840 --> 00:46:56,960
Mo¿e chcia³byœ usi¹œæ na chwilkê|i poczekaæ na nich?

507
00:46:57,079 --> 00:47:04,519
Dziêkujê, ale musimy wys³aæ transport|do Charlottetown przed zmrokiem.

508
00:47:04,920 --> 00:47:08,599
Pójdê go poszukaæ.

509
00:47:12,400 --> 00:47:18,599
Hej Aniu, co bêdzie z dwudziestoma dolarami za krowê?

510
00:47:28,960 --> 00:47:32,719
Niedaleko pada jab³ko od jab³oni, co Marylu?

511
00:47:32,760 --> 00:47:36,519
Do widzenia, Marylu.

512
00:48:01,079 --> 00:48:08,440
Uspokój siê, za bardzo bierzesz sobie|wszystko do serca, Aniu Shirley.

513
00:48:09,800 --> 00:48:14,800
Och, Marylu, to by³ taki straszny dzieñ.

514
00:48:14,840 --> 00:48:20,599
Ten proszek do pieczenia,|i Dolly... i jeszcze Gilbert.

515
00:48:20,639 --> 00:48:24,639
Ka¿demu zdarzaj¹ siê straszne dni.

516
00:48:24,679 --> 00:48:28,159
Bóg wie lepiej.

517
00:48:28,320 --> 00:48:35,880
Dawniej mawia³aœ: "Jutro jest zawsze nowe|i wolne od b³êdów", pamiêtasz?

518
00:48:40,960 --> 00:48:46,719
No, wtedy by³aœ pierwsza w pope³nianiu b³êdów.

519
00:48:51,519 --> 00:48:54,960
Czasem wydawa³o mi siê, ¿e jesteœ opêtana.

520
00:48:55,000 --> 00:48:59,760
Pamiêtasz, jak ufarbowa³aœ w³osy?

521
00:49:00,039 --> 00:49:02,480
O Bo¿e!

522
00:49:02,519 --> 00:49:07,159
Jak¿e mnie wtedy martwi³y moje rude w³osy.

523
00:49:07,199 --> 00:49:13,239
Ba³am siê wtedy, ¿e nie zniosê|¿adnej osobistej krytyki.

524
00:49:13,280 --> 00:49:19,159
Tego popo³udnia Gilbert wyg³osi³|uczciw¹ krytykê mojego opowiadania.

525
00:49:19,199 --> 00:49:23,599
Mój temperament zawsze bierze górê nad rozs¹dkiem.

526
00:49:23,639 --> 00:49:26,559
Zbi³am go, jak tylko mog³am najmocniej.

527
00:49:26,599 --> 00:49:28,840
Mi³o mi to s³yszeæ.

528
00:49:28,880 --> 00:49:34,719
Rodzina Blythe'ów|zawsze by³a nadmiernie uparta.

529
00:49:35,159 --> 00:49:42,360
Nie, Marylu, on mia³ racjê,|a ja zrobi³am z siebie straszn¹ idiotkê.

530
00:49:43,039 --> 00:49:47,079
Nie masz pojêcia, jak siê zawziê³am.

531
00:49:47,119 --> 00:49:49,039
Mogê sobie wyobraziæ.

532
00:49:49,079 --> 00:49:53,679
Teraz nasza przyjaŸñ|nigdy ju¿ nie bêdzie taka, jak dawniej.

533
00:49:53,719 --> 00:50:02,159
Dlaczego on nie mo¿e postêpowaæ rozs¹dnie,|zamiast zgrywaæ sentymentalnego uczniaka?

534
00:50:02,280 --> 00:50:05,679
Poniewa¿ ciê kocha.

535
00:50:05,719 --> 00:50:09,639
Kocha mnie? Dlaczego?

536
00:50:11,679 --> 00:50:22,639
Poniewa¿ przy tobie Józia Pye|i Rubby Gillins, i wszystkie inne...

537
00:50:22,679 --> 00:50:28,199
...pretensjonalne panienki,|które siê wokó³ niego krêc¹ wygl¹daj¹ nijako.

538
00:50:29,239 --> 00:50:32,400
Ale¿ Gilbert i ja?

539
00:50:32,440 --> 00:50:36,800
On przecie¿ nie odpowiada|mojemu idea³owi romantycznego staraj¹cego siê.

540
00:50:36,840 --> 00:50:43,360
Wyczarowa³aœ w swojej wyobraŸni coœ,|co nazywasz romantyzmem.

541
00:50:43,400 --> 00:50:50,440
Zapomnia³aœ ju¿, jak zrezygnowa³ z posady|w szkole w Avonlea, ¿ebyœ mog³a zostaæ tu ze mn¹?

542
00:50:50,480 --> 00:50:57,639
Ka¿dego dnia zabiera³ ciê powozem,|¿ebyœcie mogli uczyæ siê razem.

543
00:50:59,519 --> 00:51:06,880
Nie odrzucaj tego dla jakiegoœ|œmiesznego idea³u, który nie istnieje.

544
00:51:12,039 --> 00:51:14,039
ZejdŸ na dó³.

545
00:51:14,079 --> 00:51:22,440
Zobaczymy, czy fili¿anka herbaty|i ptysie z kremem œliwkowym zdo³aj¹ ciê pocieszyæ.

546
00:51:24,440 --> 00:51:32,679
Ptysie nie ulecz¹ chorej duszy|i nie zlepi¹ œwiata, który rozpad³ siê na kawa³ki.

547
00:51:33,719 --> 00:51:41,000
No, cieszê siê, ¿e pêkniêcia w twojej duszy|nie urazi³y ciê w jêzyk.

548
00:51:56,159 --> 00:52:01,880
To dobrze, ¿e sprzeda³aœ tê przeklêt¹ krowê...

549
00:52:05,239 --> 00:52:10,440
...choæ wszystko robisz na ³apu - capu.

550
00:52:11,880 --> 00:52:20,760
Modlê siê tylko, ¿eby Ma³gorzata nie dosta³a wylewu,|kiedy zobaczy dziœ swoje kartoflisko.

551
00:52:21,639 --> 00:52:28,400
Postanowi³am napisaæ do panny Stacy i poprosiæ|o dalsze szczegó³y na temat tego collegu dla pañ.

552
00:52:28,440 --> 00:52:33,360
Moim zdaniem to m¹dry pomys³, Aniu.

553
00:52:33,960 --> 00:52:37,559
Pobiegnij do kurnika i przynieœ mi kilka jajek.

554
00:52:37,599 --> 00:52:43,360
Nie mogê poj¹æ, jakim cudem|Dolly wydosta³a siê z zagrody?

555
00:52:43,400 --> 00:52:47,679
Chyba wy³ama³a parê desek?

556
00:53:13,599 --> 00:53:18,599
Och nie, Marylu - Dolly jest tutaj!

557
00:53:19,400 --> 00:53:23,920
Aniu, co siê z tob¹ dzieje na Boga.

558
00:53:23,960 --> 00:53:27,360
Co ja pocznê, to straszne.

559
00:53:27,400 --> 00:53:29,960
To wszystko moja wina.

560
00:53:30,000 --> 00:53:34,639
Muszê zacz¹æ zastanawiaæ siê trochê,|zanim zaczynam dzia³aæ.

561
00:53:34,679 --> 00:53:39,960
Aniu Shirley, co znowu takiego zrobi³aœ?

562
00:53:40,840 --> 00:53:43,599
Sprzeda³am krowê nale¿¹c¹ do Ma³gorzaty Lind.

563
00:53:43,639 --> 00:53:46,800
Tê, któr¹ kupili w zesz³ym roku w Carmody.

564
00:53:46,840 --> 00:53:50,480
Dolly jest tutaj.

565
00:53:50,760 --> 00:53:53,440
Aniu, œnisz na jawie.

566
00:53:53,480 --> 00:54:00,559
Chcia³abym... to nie sen,|choæ bardzo mi przypomina koszmar.

567
00:54:00,599 --> 00:54:03,239
To jest Dolly.

568
00:54:03,280 --> 00:54:06,440
Krowa Ma³gorzaty Lind|jest w tej chwili w Charlottetown.

569
00:54:06,480 --> 00:54:09,159
Och Marylu, myœla³am, ¿e ju¿ koniec|z tym wpadaniem w tarapaty.

570
00:54:09,199 --> 00:54:13,960
No i proszê, wpad³am w nie znowu.

571
00:54:14,280 --> 00:54:15,800
Co mam zrobiæ?

572
00:54:15,840 --> 00:54:16,760
Zrobiæ?

573
00:54:16,800 --> 00:54:21,480
Mo¿esz zrobiæ tylko jedno, pójœæ tam|i powiedzieæ Ma³gorzacie prawdê.

574
00:54:21,519 --> 00:54:27,280
Spowa¿niejesz i staniesz siê bardziej rozwa¿na.

575
00:54:28,559 --> 00:54:32,199
Co za upokorzenie.

576
00:54:33,719 --> 00:54:40,800
Mo¿e pani Ma³gorzata|przyjmie talerz ptysiów jako ga³¹zkê oliwn¹?

577
00:54:50,519 --> 00:54:52,400
O, nie!

578
00:54:52,440 --> 00:54:57,239
Jeœli jest zagniewana, to co siê stanie,|gdy powiem jej, co zrobi³am?

579
00:54:57,280 --> 00:55:02,280
Jeœli w ogóle da ci szansê przemówiæ.

580
00:55:03,559 --> 00:55:05,239
Dzieñ dobry, Tomaszu.

581
00:55:05,280 --> 00:55:07,159
Dzieñ dobry, Marylu.

582
00:55:07,199 --> 00:55:08,800
Dzieñ dobry, Ma³gorzato.

583
00:55:08,840 --> 00:55:13,159
Maryla, Ania - cieszê siê, ¿e przysz³yœcie.

584
00:55:13,199 --> 00:55:19,800
Nie mia³am rzecz jasna zamiaru odwiedzaæ was po tym,|jak mnie obra¿ono podczas ostatniej wizyty.

585
00:55:19,840 --> 00:55:25,920
Wygl¹da na to, ¿e wynik³o z tego pewne zamieszanie.

586
00:55:26,440 --> 00:55:27,800
Ania pragnie...

587
00:55:27,840 --> 00:55:30,719
Proszê Marylu, jeszcze nie skoñczy³am.

588
00:55:30,760 --> 00:55:35,400
Po zastanowieniu zrozumia³am,|¿e sama ponoszê czêœæ winy.

589
00:55:35,440 --> 00:55:38,000
Nie powinnam by³a wpadaæ w tak z³y humor.

590
00:55:38,039 --> 00:55:42,960
Jestem z tych,|którzy przyznaj¹ siê do pope³nionego b³êdu.

591
00:55:43,000 --> 00:55:46,960
Pragnê ciê przeprosiæ, Aniu Shirley.

592
00:55:47,000 --> 00:55:51,920
Czy mog³abyœ podpisaæ|mój egzemplarz "Pokuty Aweriny"?

593
00:55:51,960 --> 00:55:58,239
To zdumiewaj¹ce, ile p³ac¹ za takie ³garstwa,|ale przeczyta³am to Tomaszowi i oboje byliœmy wzruszeni.

594
00:55:58,280 --> 00:56:03,320
Jestem ci bardzo wdziêczna,|Tomasz nie bawi³ siê tak od szeœciu miesiêcy.

595
00:56:03,360 --> 00:56:07,679
Tak siê œmia³em, ¿e ba³em siê nawet,|¿e mo¿e mi to zaszkodziæ na serce.

596
00:56:07,719 --> 00:56:11,360
Jak¿e siê cieszê.

597
00:56:13,760 --> 00:56:18,119
WejdŸcie, zostaniecie na herbacie, prawda?

598
00:56:18,159 --> 00:56:22,199
Dziêkujemy, Ma³gorzato.

599
00:56:27,039 --> 00:56:31,840
To doprawdy cud, jakie poczyni³aœ postêpy Aniu,|w urodzie i zdolnoœciach.

600
00:56:31,880 --> 00:56:38,199
Osobiœcie nie przepadam|za blad¹ cer¹ i wielkimi oczami.

601
00:56:38,239 --> 00:56:43,679
Wolê dziewczyny ¿ywe i rumiane, ale przy tobie|wszystkie te panny z Avonlea wiele trac¹.

602
00:56:43,719 --> 00:56:48,719
Wygl¹daj¹, jak czerwone peonie|przy czerwcowych liliach, ot co.

603
00:56:48,760 --> 00:56:50,199
Proszê Tomaszu, oto twoja herbata.

604
00:56:50,239 --> 00:56:52,599
Nie chcê herbaty.

605
00:56:52,639 --> 00:56:57,920
Utnij sobie drzemkê na œwie¿ym powietrzu.

606
00:56:59,880 --> 00:57:04,679
Ja w³aœciwie chcia³am pani coœ wyznaæ, pani Lind.

607
00:57:04,719 --> 00:57:07,320
Chodzi o krowê.

608
00:57:07,360 --> 00:57:11,360
Widzia³am dziœ rano na kartoflisku,|nie szkodzi, Aniu.

609
00:57:11,400 --> 00:57:15,239
Teraz nie ma to ju¿ znaczenia.

610
00:57:15,280 --> 00:57:18,280
Gdyby chodzi³o tylko o to, pani Lind.

611
00:57:18,320 --> 00:57:20,639
Ale to jest dziesiêciokrotnie gorsze.

612
00:57:20,679 --> 00:57:23,480
Có¿, niespodzianki nie przytrafiaj¹ siê cz³owiekowi|dopiero w chwili œmierci.

613
00:57:23,519 --> 00:57:27,360
Nie chcesz powiedzieæ,|¿e stratowa³a resztki mojej kapusty.

614
00:57:27,400 --> 00:57:29,320
Nie chodzi o kapustê, pani Lind.

615
00:57:29,360 --> 00:57:34,000
Powiem wszystko, ale proszê,|niech mi pani nie przerywa, robiê siê przez to nerwowa.

616
00:57:34,039 --> 00:57:35,159
Ma³gorzato!

617
00:57:35,199 --> 00:57:37,400
Mia³eœ drzemaæ, Tomaszu.

618
00:57:37,440 --> 00:57:43,159
Widzi pani, wczoraj przegna³yœmy z Dian¹|z pani pola krowê rasy Jersy.

619
00:57:43,199 --> 00:57:47,199
Nie wyobra¿a pani sobie, jakie to by³o trudne.

620
00:57:47,239 --> 00:57:52,360
By³am tak strasznie zmêczona, przemoczona i z³a,

621
00:57:52,400 --> 00:57:58,000
...¿e natychmiast sprzeda³am krowê|za dwadzieœcia dolarów panu Blythe.

622
00:57:59,000 --> 00:58:01,159
No, no - mam nadziejê,|¿e nie gniewasz siê na ni¹ Marylu,

623
00:58:01,199 --> 00:58:04,000
...choæ powinna by³a spytaæ siê ciebie o zdanie?

624
00:58:04,039 --> 00:58:08,440
Ale skoro moja kapusta jest ju¿ bezpieczna,|udamy po prostu, ¿e nic siê nie sta³o.

625
00:58:08,480 --> 00:58:14,440
Widzi pani, dziœ rano znalaz³am|moj¹ Dolly zamkniêt¹ w dojarni.

626
00:58:14,480 --> 00:58:21,519
Krowa, któr¹ Ania sprzeda³a John'owi Blythe|nale¿a³a do ciebie, Ma³gorzato.

627
00:58:21,559 --> 00:58:25,400
I pan Blythe wsadzi³ j¹|do poci¹gu towarowego tego samego popo³udnia.

628
00:58:25,440 --> 00:58:28,559
Przekonasz siê, ¿e nasza krowa|jest równie dobra, jak twoja.

629
00:58:28,599 --> 00:58:32,119
A mo¿e wolisz dwadzieœcia dolarów?

630
00:58:32,159 --> 00:58:36,719
Marylu Cuthbert, za nasz¹ krowê|zap³aciliœmy ponad piêædziesi¹t dolarów.

631
00:58:36,760 --> 00:58:40,760
Nie mam zamiaru przyj¹æ w zamian tej twojej szelmy.

632
00:58:40,800 --> 00:58:45,320
Ale przyzna³aœ przecie¿,|¿e sama ponosisz czêœæ winy za to wszystko.

633
00:58:45,360 --> 00:58:49,199
Aniu Shirley jesteœ zbyt nierozwa¿na i impulsywna.

634
00:58:49,239 --> 00:58:53,039
Robisz natychmiast wszystko,|co tylko wpadnie ci do g³owy, ot co.

635
00:58:53,079 --> 00:58:55,679
Ale w ¿yciu trzeba p³aciæ za b³êdy.

636
00:58:55,719 --> 00:58:58,239
A teraz z pewnoœci¹ staæ ciê na to.

637
00:58:58,280 --> 00:59:03,559
No có¿, Ma³gorzato,|robisz z siebie niez³e przedstawienie.

638
00:59:03,599 --> 00:59:07,239
Napadasz na dziewczynê,|poniewa¿ jej siê uda³o.

639
00:59:07,280 --> 00:59:10,400
Widaæ teraz, jaka jesteœ naprawdê.

640
00:59:10,440 --> 00:59:11,000
Ma³gorzato!

641
00:59:11,039 --> 00:59:14,280
Ju¿ idê, Tomaszu... co za cz³owiek.

642
00:59:14,320 --> 00:59:19,840
Gdyby tylko zebra³ siê w sobie i|poæwiczy³ si³ê woli, wyzdrowia³by w ci¹gu sekundy.

643
00:59:19,880 --> 00:59:25,039
Dziwi mnie,|¿e oœmieli³ siê rozchorowaæ bez jej pozwolenia.

644
00:59:25,079 --> 00:59:31,079
ChodŸ Aniu, zap³acimy jej te piêædziesi¹t dolarów.

645
00:59:31,480 --> 00:59:36,280
Tomaszu?!

646
00:59:36,320 --> 00:59:40,440
O Bo¿e, nie zabieraj go.

647
00:59:41,719 --> 00:59:44,519
Co siê sta³o, Tomaszu?

648
00:59:44,559 --> 00:59:46,039
Gdzie lekarstwo?

649
00:59:46,079 --> 00:59:49,360
W kredensie.

650
00:59:51,320 --> 00:59:52,880
To ta butelka?

651
00:59:52,920 --> 00:59:53,760
Tak.

652
00:59:53,800 --> 00:59:54,760
Ma³gorzato!

653
00:59:54,800 --> 00:59:57,679
Tak, Tomaszu, co chcesz powiedzieæ?

654
00:59:57,719 --> 01:00:02,639
Co takiego? Nie s³yszê, co mówisz.

655
01:00:11,280 --> 01:00:17,920
Och Ma³gorzato, obawiam siê,|¿e nic ju¿ nie mo¿na poradziæ.

656
01:00:41,920 --> 01:00:46,280
Niewiele zostanie po sp³aceniu d³ugów.

657
01:00:46,320 --> 01:00:53,079
Pojadê chyba na zachód do Roberta,|jeœli zechce mnie przyj¹æ.

658
01:00:54,199 --> 01:00:59,679
Farma ma obni¿on¹ hipotekê|i trzeba bêdzie j¹ sprzedaæ.

659
01:00:59,719 --> 01:01:04,119
Ma³gorzato, weŸ siê w garœæ.

660
01:01:04,599 --> 01:01:13,480
Có¿, nie jestem miêkka, ale w moim wieku|cz³owiek nie zdobywa ju¿ ³atwo nowych przyjació³.

661
01:01:15,320 --> 01:01:20,880
Serce mi pêka na myœl o opuszczeniu Avonlea.

662
01:01:25,400 --> 01:01:28,239
Jak siê pani dziœ czuje, pani Ma³gorzato?

663
01:01:28,280 --> 01:01:32,760
Trochê lepiej, dziêkujê Aniu.

664
01:01:33,800 --> 01:01:39,239
Oto mój prezent, kupi³am go z pieniêdzy za krowê.

665
01:01:39,280 --> 01:01:44,559
To doœæ skromny prezent,|jak na przyjêcie, ale powiedz,

666
01:01:44,599 --> 01:01:48,599
...¿e planujê daæ im pikowan¹ ko³drê|w prezencie œlubnym.

667
01:01:48,639 --> 01:01:55,039
Och Aniu, od dawna ju¿ nie mia³aœ|tego na sobie... wygl¹dasz œlicznie.

668
01:01:55,079 --> 01:01:57,960
Dziêkujê, Marylu.

669
01:01:58,000 --> 01:02:01,599
Gilbert Blythe bêdzie dumny jak paw.

670
01:02:01,639 --> 01:02:04,360
Dlaczego jeszcze go tu nie ma?

671
01:02:04,400 --> 01:02:09,400
W³ó¿ sweter, wieczór bêdzie ch³odny.

672
01:02:12,280 --> 01:02:15,440
Jadê sama, pani Ma³gorzato.

673
01:02:15,480 --> 01:02:18,280
Marylu, czy mogê wzi¹æ powóz?

674
01:02:18,320 --> 01:02:21,519
Oczywiœcie.

675
01:02:23,559 --> 01:02:28,480
Wpisa³aœ moje nazwisko na bileciku?

676
01:02:28,960 --> 01:02:31,039
Tak, Marylu.

677
01:02:31,079 --> 01:02:32,960
No to do widzenia.

678
01:02:33,000 --> 01:02:34,280
Do widzenia, pani Ma³gorzato.

679
01:02:34,320 --> 01:02:36,039
Baw siê dobrze.

680
01:02:36,079 --> 01:02:42,159
Uwa¿aj, ¿eby suknia nie wkrêci³a ci siê w szprychy.

681
01:02:43,360 --> 01:02:44,639
Znasz mnie, Marylu.

682
01:02:44,679 --> 01:02:47,719
Chlubiê siê tym,|¿e mówiê prosto z mostu to, co myœlê.

683
01:02:47,760 --> 01:02:52,039
Przewidujê jakieœ k³opoty.

684
01:02:52,760 --> 01:02:57,000
Opatrznoœæ dobra³a tych dwoje,|kiedy byli jeszcze dzieæmi, ot co.

685
01:02:57,039 --> 01:03:00,440
Nadal nimi s¹.

686
01:03:00,880 --> 01:03:04,400
Ona ma osiemnaœcie lat Marylu,|ja w jej wieku by³am ju¿ mê¿atk¹.

687
01:03:04,440 --> 01:03:07,719
Ale Ania zaczyna za bardzo przypominaæ ciebie.

688
01:03:07,760 --> 01:03:11,119
Wybredne panny zawsze zostaj¹ na lodzie.

689
01:03:11,159 --> 01:03:18,000
A te najbardziej zawziête|s¹ w koñcu nieszczêœliwe i z³oœliwe.

690
01:03:29,840 --> 01:03:34,159
Och, czy¿ to nie wspania³e?

691
01:03:34,519 --> 01:03:39,199
Pamiêtasz, jak spa³yœmy na stryszku, na sianie?

692
01:03:39,239 --> 01:03:42,880
A ja tak strasznie siê ba³am,|¿e zaatakuje nas sowa.

693
01:03:42,920 --> 01:03:46,960
ChodŸ Diano, musimy pouk³adaæ prezenty.

694
01:03:47,000 --> 01:03:51,039
Obowi¹zki mnie wzywaj¹.

